loader image

Najlepsza Wersja Siebie

“Zatopiona szkatuła marzeń”

Chodząc ulicami miasta, rozmawiając uważnie z wieloma ludźmi, którzy stanęli na mojej drodze, czytając stosy książek w poszukiwaniu tajemnej wiedzy wszechświata, odkryłam własną filozofię życia i z pewnością mogę powiedzieć, że posiadanie marzeń jest tak samo ważne jak posiadanie bijącego serca, które utrzymuje nas przy życiu. A droga do ich realizacji jest jak podróż do najciekawszych zakątków świata, jak nurkowanie w głębinach oceanu w poszukiwaniu zatopionej szkatuły.

23 lata temu, kiedy zaczynałam swoją drogę edukacji biłam się z myślami czy mój wybór jest prawidłowy? Kiedy skończyłam szkołę podstawową z radością pobiegłam do domu, żeby powiedzieć rodzicom na co się zdecydowałam. Chciałam iść do liceum na profil biologiczno – chemiczny a następnie popędzić na uczelnię medyczną i zostać lekarzem. To było moje marzenie. Kiedy powiedziałam tacie swój plan, on bez wzruszenia powiedział:…” jak chcesz, ale jak nie będzie pieniędzy na studia to będziesz pracować w sklepie spożywczym”. Niby nic takiego, jednak słowo ALE zmieniło całe moje życie. W mojej głowie zaistniała wówczas reakcja chemiczna, która podpowiadała, że taka legenda to nie moja legenda i muszę wymyślić plan B. Poszłam wówczas do technikum mechanicznego na profil technik elektronik o specjalności systemy komputerowe. Spytasz pewnie dlaczego taka decyzja? Mój wówczas piętnastoletni móżdżek wymyślił sobie, że komputeryzacja się rozwija i że może to być sposób na znalezienie pracy moich marzeń. Dziś wiem, że to nie był przypadkowy wybór, że niewidzialna ręka wiedziała jak mnie poprowadzić do realizacji moich marzeń, tylko droga była dłuższa.

Po pięciu cudownych latach w męskiej szkole, znów przyszedł czas wyboru i znów wróciły myśli, że ta medycyna by mi najlepiej odpowiadała, komputer i ja to połączenie bez większego uczucia, rozumiemy się, ale to nie ten partner. Jednak pewne ścieżki zostały już zamknięte bezpowrotnie i droga stawała się coraz dłuższa i coraz bardziej kręta. Udało mi się po wielu latach nauki zostać fizjoterapeutą. Oczywiście to nie lekarz, ale również leczyłam ludzi i zajmowałam się poprawą stanu zdrowia i kondycji moich pacjentów. Szybko okazało się, że to płynie we mnie, że lubię to robić. Wielokrotnie moje Ego było połechtane, kiedy pacjent powiedziała do mnie pani doktor. Poza gabinetem byłam instruktorem fitness, to dopiero była jazda. Przepływ krwi w moich żyłach wzrastał do poziomu rwącej rzeki i podnosił poziom szczęścia w moim życiu. Zapragnęłam mieć mały klubik fitness. Wtedy zaczęła się prawdziwa apokalipsa. Każdy dzień poświęcałam na pracę, zarabianie pieniędzy, żeby stworzyć swoje dzieło.( Opowiem wam kiedyś tą drogę nieco dokładniej.) Po dziesięciu latach harówki, nadszedł czas wielkiego otwarcia. Marzenie spełnione, ludzi tłum, ogrom słów uznania, kwiaty, prezenty i gratulacje. Po całym tym wydarzeniu usiadłam z mężem na kanapie w domu i ku zdziwieniu poczułam ogromny smutek, pustkę, brak celu. Zadałam pytanie : czy już czas umierać? największe marzenie zrealizowane w wieku 32 lat i co dalej? Po paru tygodniach zrozumiałam, że to dążenie do realizacji marzeń jest cudowne a nie samo marzenie. Pojawiły się inne marzenia, inne priorytety i to znów mnie napędzało w życiu, dając tlen i zasilanie.

Paulo Coelho napisał w książce pod tytułem ” Alchemik” : ” Im bardziej zbliżamy się do naszych marzeń,tym bardziej Własna Legenda staje się jedyną prawdziwą racją bytu”. To zdanie rezonuje ze mną w stu procentach, dając mi siłę i determinację. Wiem, że nadal w głębinach jest to marzenie bycia lekarzem. Wiem również, że mogę powiedzieć, że lekarz dusz to też lekarz i w tym kierunku podążam. Wszechświat pomaga mi w tym całym sobą. Teraz rozumiem dlaczego zajmowałam się wiele lat pracą z ciałem, czytałam stosy psychologicznych książek i ciągle czegoś szukałam. Znalazłam ducha w sobie, najpierw się go przestraszyłam a potem się zaprzyjaźniliśmy i wiem, że każdy człowiek jest CUD – em czyli ciałem, umysłem i duchem. Jestem kompletna i to jest cel w życiu każdego człowieka żyjącego na tej ziemi, to jest marzenie każdego z nas, tylko nie umiemy go nazwać. Szukając siebie odnalazłam tajemną wiedzę wszechświata i to jest największy dar, jaki dostałam od Boga w prezencie za swoją determinację w dążeniu do realizacji własnych marzeń, które również zasilają innych mieszkańców tej ziemi. Świat jest jednością i warto o tym pomyśleć zanim kogoś ocenimy.

Zadanie dla was:

Stwórzcie tablicę marzeń, najskrytszych marzeń, zanurkujcie w oceanie i wyciągnijcie zatopioną szkatułę. Spoglądając na tą tablicę, łatwiej będzie wam ułożyć plan ich realizacji. Nie bójcie się marzyć o rzeczach, które na obecną chwilę wydają wam się nieosiągalne, niektóre marzenia potrzebują dłuższego zasilania i sprytniejszego planu . Do dzieła.

Podziel się artykułem !

Podobne artykuły

“Ludzie bez granic”

Kolejne przemyślenia zapraszają bezsenne noce. Głowa ponownie próbuje zrozumieć co się wydarzyło. Znów rzeczywistość zmieniła się wokół mnie. Kolejne otwarte […]

Czytaj dalej

“Smak wpomienia “

Nadmiar dodatkowych obowiązków: zakupy, sprzątanie i dopieszczanie domu w każdym szczególe. Zmęczona i już w napięciu emocjonalnym spowodowanym nadmiarem bodźców, […]

Czytaj dalej

“Dziecięca rozgrywka”

Wszechświat jest skonstruowany, niczym gra planszowa, służąca do ciągłego rozgrywania strategicznej akcji. Wszyscy grają: rodzice, dzieci, małżonkowie, pracownicy firm, sąsiedzi, […]

Czytaj dalej

Poznaj nas bliżej

Zobacz cały blog

0
Przewijanie do góry