Kolejne przemyślenia zapraszają bezsenne noce. Głowa ponownie próbuje zrozumieć co się wydarzyło. Znów rzeczywistość zmieniła się wokół mnie. Kolejne otwarte drzwi wpuszczają światło w nieznaną przestrzeń istnienia. Wydawało mi się , że już rozumiem. Nauczyłam się podróżować w przeszłość, przyszłość a następnie wracać do teraźniejszości z najlepszymi rozwiązaniami. Robię już to dość sprawnie a metoda dopracowana niemalże do perfekcji. Zacierałam już ręce. Eureka, nic mnie już nie jest w stanie zaskoczyć. Jednak Wszechświat lubi się ze mną bawić. Sprawia mu to radość, kiedy zdziwiona nowym odkryciem, znów wracam do szkoły życia i szukam rozwiązań, łącząc kropeczki aż wyjdzie mi kolejny realny obraz.
Tym razem linia po której kroczę zaskoczyła mnie dziwnymi wychyleniami. Szaleńczo przesuwała się w różnych kierunkach, tworząc ogromną wielowymiarową postać wilka wirującą w przestrzeni. Działo się to tak szybko, że poczułam przyspieszone bicie serca od samego przyglądania się tej sytuacji. Głowa znów zadaje milion pytań, niczym dziecko ciekawe świata.
Myślę sobie, muszę zwolnić, nie dam ponieść się na orbitę i szaleńczo wirować wokół planety. Mam już zbyt duże doświadczenie i wypracowaną uważność, żeby dawać wciągać się w gierki, jakie świat mi proponuje. Nie po to tu przyszłam, żeby marnować zbyt cenny czas. Tyle jeszcze do zrobienia a zegar tyka.
Minęło parę dni, zanim nowe puzzle kolejnej dawki tajemnej wiedzy, ułożyłam w logiczną całość. Jak myślisz mój czytelniku, czy twoja linia życia jest płaska? A może ma już jakieś wychylenia? Czy potrafisz już postawić granicę, żeby kreski nie poleciały zbyt daleko? Nie rozpędzałam się w moich rozmyślaniach. Uznałam, że tym razem już nie gnam od razu po zrozumienie. Każdy etap przejdę powoli z dojrzałością i uważnością. Może po drodze znajdę jakieś podpowiedzi, które w ostateczności doprowadzą mnie na sam szczyt tej tajemnej góry.
Były próby zniewoleń po drodze. Synchroniczność, dualność, przekaz, znaczenia symboli, chaos emocjonalny a nawet próby przywiązania do teorii. Tym razem duchowe ego zrozumiało, że strach już na mnie nie działa, więc chciało przekupić mnie zatrutym jabłkiem od baba jagi ukrytej pod maską. Okazało się, że dusza już wie po co idzie. Nauczyła się chronić, nie działać pod wpływem emocji, komunikować się z otoczeniem poza zmysłami a przede wszystkim zachować wolność ponad wszystko.
Znam już kształt swojej duszy i wiem czego ta moja szalona kompanka życia pragnie. Dogadałyśmy się, zbudowałyśmy most a nasze spotkanie przyniosło tyle emocji, że moje rozpalone lica tętniły z powodu ogromnej temperatury.
Kolejny level zakończony. Granica uszczelniona, obstawiona strażą a ciało, umysł i duch połączone w zgrany team. Teraz osadzenie się w nowej rzeczywistości bo prawdziwa wolność to stan umysłu prowadzonego przez dojrzałego ducha i odblokowane ciało. Powodzenia moi kochani. Kolejna droga oświetlona więc możecie bez obaw kroczyć przed siebie. Zachowajcie uważność i nie zatrzymujcie się zbyt długo przy kolejnych spowalniających progach.




