Nie stajesz się Najlepszą Wersją Siebie. Ty ją w sobie odkrywasz.
Są takie momenty, kiedy czujesz, że coś się kończy, choć jeszcze nie potrafisz nazwać tego, co ma się rozpocząć. Jakby życie zatrzymywało nas na chwilę pomiędzy jednym światem a drugim.
Niedawno obserwowaliśmy zaćmienie Słońca. Za chwilę nastąpi zaćmienie Księżyca. Nie wiem, czy patrzysz na takie zjawiska jak na ruch planet, symbol przemiany, energię Wszechświata czy znak Boga. Tak naprawdę nie ma to dla mnie znaczenia. Niezależnie od tego, jak nazywasz tę większą od nas siłę, wierzę, że życie nieustannie prowadzi nas w kierunku wzrostu. Tylko nie zawsze robi to delikatnie.
Zanim dostaniesz życie, o które prosisz…
Czasami najpierw tracisz komfort. To, co było znajome, przestaje pasować. Relacje zaczynają uwierać. Praca, która kiedyś dawała satysfakcję, zaczyna odbierać energię.
Ludzie, z którymi kiedyś było Ci po drodze, przestają Cię rozumieć.
A Ty zastanawiasz się:
Co się ze mną dzieje?
Może właśnie nic złego. Może życie przygotowuje Cię do tego, o co tak długo prosiłaś.
Bo sukces to nie tylko pieniądze, spełnienie, dobra relacja, wolność czy realizacja marzeń.
Sukces też trzeba umieć udźwignąć. Trzeba mieć w sobie przestrzeń, żeby go przyjąć.
Dlatego czasami życie najpierw wystawia nas na próbę cierpliwości. Potem zabiera coś, czego kurczowo się trzymałyśmy. Czasem pojawia się samotność. Czasem cisza. Czasem moment, w którym nikt już nie może powiedzieć Ci, co masz zrobić.
Zostajesz sama ze sobą. I właśnie wtedy zaczyna się najważniejsza rozmowa.
Zmiana zaczyna się od spojrzenia sobie w oczy
Nie od kolejnego szkolenia. Nie od afirmacji. Nie od udawania, że wszystko jest dobrze. Zmiana zaczyna się od odwagi, aby spojrzeć sobie w oczy bez masek, bez iluzji i bez oczekiwań innych ludzi.
I zapytać:
Jaka jestem naprawdę?
Nie: kim mam się stać. Nie: jaka powinnam być. Nie: czego oczekują ode mnie inni.
JAKA JESTEM?
Z moją siłą. Ze strachem. Z historią. Z ciałem, które pamięta więcej, niż czasami chciałby pamiętać umysł. Z talentami, które być może przez lata pomniejszałam. Z marzeniami, których nie wypowiadałam głośno, żeby ktoś przypadkiem ich nie wyśmiał. Z częścią siebie, która nadal chce czegoś więcej. Dopiero później przychodzi kolejny krok:
zaakceptować tę kobietę.
Bez porównywania jej do innych. Bez udowadniania swojej wartości. Bez potrzeby bycia lepszą. I – co równie ważne – bez oceniania kobiet, które wybrały zupełnie inną drogę.
Bo kiedy naprawdę zaczynasz rozumieć siebie, coraz mniej potrzebujesz osądzać innych.
Cztery lata temu sama wyruszyłam w tę drogę
Nazwałam ją drogą do Najlepszej Wersji Siebie. Dzisiaj już wiem, że źle rozumiałam jedno słowo. Myślałam kiedyś, że mam się Najlepszą Wersją Siebie stać. Dzisiaj wiem, że nie. Ja miałam ją odkryć. Bo ona była we mnie od zawsze. Pod oczekiwaniami innych. Pod rolami, które pełniłam. Pod odpowiedzialnością. Pod pomaganiem. Pod przekonaniem, że skoro potrafię więcej udźwignąć, to powinnam dźwigać również za innych.
Przez lata byłam tą, która pomoże. Przyjedzie. Zorganizuje. Rozwiąże. Weźmie odpowiedzialność. Wyciągnie rękę. A czasami pozwoli wejść sobie na głowę, przekonana, że właśnie tak wygląda bycie dobrym człowiekiem.
Moja droga nauczyła mnie czegoś zupełnie innego.
Można pomagać, nie oddając siebie.
Można kochać i stawiać granice. Można być dla innych, nie opuszczając przy tym samej siebie.
Granica nie oznacza, że przestałaś kochać
Kiedy zaczęłam chronić swój czas, energię i potencjał, nie wszystkim się to spodobało. Bo przecież wcześniej byłam dostępna. Przecież można było zadzwonić. Przecież Kasia pomoże. Przecież Kasia zrobi.
A potem pojawiło się moje:
„Nie.”
Nie przeciwko komuś.
Za sobą.
I wtedy zaczęły rozpadać się pewne wyobrażenia o mnie. Niektórzy musieli poznać mnie od nowa i pokochać taką jaką jestem naprawdę. Ich iluzja przestawała istnieć. Oczekiwania nie zawsze były spełniane. Granica chroniąca mój potencjał i moją energię nie zawsze była mile widziana. Ale właśnie wtedy zaczęłam rozumieć różnicę pomiędzy pomaganiem a ratowaniem.
Dzisiaj nadal pomagam. Może nawet bardziej niż wcześniej. Ale nie sprzątam już świata za innych.
Rozświetlam drogę.
Pokazuję możliwości. Towarzyszę. Podaję rękę. Jednak każdy swój chaos porządkuje sam i uważam, że jest w tym ogromny szacunek do drugiego człowieka.
Z tej drogi narodziła się Helena
W pewnym momencie słowa, doświadczenia, obrazy i historie zaczęły układać się w opowieść.
Tak powstała moja książka. Jej bohaterką jest Helena. Być może, kiedy spojrzysz w jej oczy, zobaczysz tam fragment siebie. Kobietę, która długo żyła tak, jak trzeba. Kobietę, która czuje więcej, niż potrafi wyjaśnić. Kobietę stojącą pomiędzy tym, co zna, a tym, co zaczyna ją wołać.
Nie chcę Ci jeszcze opowiadać całej historii. Przyjdzie na nią czas. Powiem tylko jedno:
Helena nie szuka sposobu, aby stać się kimś innym. Ona wraca do siebie.
I być może właśnie dlatego jej historia jest również trochę moją historią. A może stanie się także Twoją.
Przez prawie trzy lata powstawało coś jeszcze
Równolegle do książki budowałam projekt, który właśnie zaczyna przyjmować swoją ostateczną formę. Moją własną metodę pracy z kobietą. Nie po to, żeby powiedzieć Ci, jak masz żyć. Nie chcę tworzyć kolejnego systemu, który zamieni jedno „powinnaś” na następne. Chcę zrobić coś zupełnie innego.
Pomóc Ci zobaczyć siebie.
Ta droga zaczyna się od jednej rzeczy:
od decyzji o zmianie.
A później pojawia się wybór. Bo nie wszystkie jesteśmy w tym samym miejscu.
Pierwsza droga prowadzi do siebie.
Być może jeszcze nie wiesz, czego naprawdę chcesz. Chcesz rozpoznać swój potencjał. Zrozumieć swoje schematy. Nauczyć się stawiać granice. Usłyszeć ciało. Odzyskać kontakt z intuicją. Przestać oddawać swoją energię wszystkim dookoła. Nauczyć się kochać siebie nie tylko wtedy, kiedy wszystko Ci wychodzi.
To droga budowania fundamentów. Bezpiecznej przestrzeni w sobie.
Druga droga zaczyna się wtedy, kiedy już wiesz, kim jesteś.
Czujesz swoją moc. Masz doświadczenie. Masz wiedzę. Czujesz, że możesz dawać coś innym. Ale nie wiesz jeszcze, jak przełożyć swój potencjał na działanie. Na projekt. Na markę. Na biznes. Na misję. Na własną przestrzeń, która będzie rosła razem z Tobą, a nie Twoim kosztem.
I właśnie z myślą o tych dwóch drogach powstają kolejne elementy Najlepszej Wersji Siebie.
To dopiero początek
W najbliższym czasie będę odsłaniała przed Tobą coraz więcej.
Książkę i historię Heleny.
Nowe programy i szkolenia, które pojawią się na platformie.
Warsztaty stacjonarne.
Spotkania online.
Wyjazdy, podczas których będzie przestrzeń nie tylko na zdobywanie wiedzy, ale przede wszystkim na doświadczenie siebie.
Na ciało. Na emocje. Na rozmowę. Na ciszę. Na ruch. Na zobaczenie tego, co w codziennym pędzie tak łatwo przeoczyć.
Nie chcę tworzyć miejsca, w którym ktoś będzie Ci mówił, jak masz wyglądać, myśleć i żyć, żeby być „najlepszą”. Bo dla mnie Najlepsza Wersja Siebie nie jest kolejnym ideałem, do którego masz biec.
Ona już w Tobie jest.
Pod warstwami tego wszystkiego, czym przez lata próbowałaś być dla innych.
Chcesz zacząć od małego kroku?
Zapisz się do newslettera Najlepszej Wersji Siebie i odbierz bezpłatny quiz, który pomoże Ci zatrzymać się przy jednym z najważniejszych pytań:
JAKA JESTEM?
Nie „jaka powinnam być”. Nie „kim mam się stać”. Jaka jestem dzisiaj – i czego ta kobieta naprawdę potrzebuje?
Quiz będzie pierwszym małym lustrem. Nie da Ci gotowej definicji Ciebie. Mam nadzieję, że zrobi coś ważniejszego:
zada Ci pytania, których być może dawno nikt Ci nie zadał.
A jeśli czujesz, że jesteś już w momencie, w którym nie potrzebujesz kolejnego odkładania siebie „na później” – napisz do mnie.
Możesz zostawić również swój numer telefonu.
Skontaktuję się z Tobą i wspólnie zobaczymy, gdzie jesteś dzisiaj, dokąd naprawdę chcesz dojść i jaka droga może Cię tam prowadzić.
Nie po mojemu.
Po Twojemu.
Ja bardzo często najpierw widzę w człowieku światło. Dopiero później widzę wszystko, co przez lata zostało na nie nałożone: role, maski, lęki, cudze przekonania i historie. Może dlatego tak mocno wierzę, że nie trzeba tworzyć siebie od początku. Czasami trzeba po prostu odważyć się zdjąć to, co już dłużej nami nie jest. Bo największa zmiana nie zaczyna się wtedy, kiedy stajesz się kimś nowym.
Zaczyna się wtedy, kiedy masz odwagę wrócić do tej, którą byłaś od zawsze.
