loader image

Najlepsza Wersja Siebie

“Ucieczka”

Ból ciała panoszący się w każdym jego kawałku, nie pozwala spokojnie zebrać myśli. Stopy nie chcą nosić, ciało puchnie i napina się w oporze. Ciągle potrzebne są medykamenty, żeby złagodzić skutki tych czarnych myśli, które trawią człowieka kawałek po kawałku zmęczonego trudami życia . Zastanawiam się jak od tego uciec? Czy można uciec od siebie, schować się gdzieś głębiej, zapomnieć, nie czuć, nie słyszeć, nie widzieć brudu i zła tego świata? Jak mogę stanąć do walki z tymi demonami, od których nie mogę się uwolnić. Są wszędzie i zawsze, nawet wtedy ( w szczególności), kiedy jest ciemno i nikogo nie ma obok. Zaglądają mi głęboko w oczy i śmieją się szyderczo, wytykając mnie palcami. Jestem zły i mam ochotę się z nimi rozprawić. Sięgam po kieliszek. Magiczny płyn wycisza wewnętrzne szmery. Przez chwilę czuję ukojenie, wydaje mi się, że odeszły i dały mi spokój. … Wracają silniejsze i mają kolejne powody do tego, żeby wytykać mnie palcami i zaciskać mi sznur na szyi.

Kim są te demony? Kiedy pozwoliłem im wczepić się we mnie i ssać jak pijawki moją energię? Jestem zmęczony, nie rozumiem, nie daję rady. Chciałbym się uwolnić ale ciągle ciemność, w której nic nie mogę znaleźć, ani nikogo zobaczyć. Chodzę a czuję się jakbym się nie ruszał. Jem a jestem ciągle pusty. Bliscy oddalili się, ponieważ nie mogą wytrzymać ze mną już chwili dłużej. Jestem pretensjonalny, czepliwy, niesłowny a do tego manipuluję tymi, którzy jeszcze choć odrobinę mi ufają. Nie wiem dlaczego to robię, jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi, że tak będzie dobrze. Czuję się jak sterowany, jak w grze z której nie mogę wyjść. Zmęczenie jest tak okrutnie bolesne a do tego ta wewnętrzna walka o siebie.

Otwieram oczy. Obudziłem się, tak jakby ktoś zdjął mi opaskę z oczu. Czy ja spałem? Dlaczego nie rozumiem co się stało? Chwila naiwności a moje życie zmieniło się o 180 stopni. Przepiłem całą pensję, zastawiłem na maszynach do gier samochód. Rachunki nie popłacone. Komornik puka do drzwi z zamiarem eksmisji i zajęcia reszty majątku. Co się stało? Nie rozumiem. Nie potrafię już odbudować tego co zrujnowałem. Cały fundament jest podziurawiony jak po walce o tron. Przez chwilę byłem królem swojego życia. Rządziłem kasą bez zastanawiania się nad konsekwencjami. Sięgałem po używki, chodź ostrzegali mnie, że to nie jest bezpieczne – przegrałem walkę.

Stało się! Zostałem więźniem swoich myśli. Już nie potrafię podjąć racjonalnej decyzji, brakuje mi zaufanych ludzi. Zostałem sam jak palec z jeszcze większymi demonami. Uciekam – taka moja decyzja. Biorę butelkę, doprowadzam się znów do tego stanu, w którym nie jestem sobą, biorę odpowiedni ekwipunek i idę do lasu. Boję się ale w głębi serca wydaje mi się, że to jedyny sposób uwolnienia się od tego cierpienia.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie pewna historia, która głęboko dotknęła mnie samą osobiście. Poruszam tu temat: alkoholu, używek, hazardu, uzależnienia od mediów społecznościowych, zakupoholizmu i od wielu innych rzeczy, które w jakikolwiek sposób wpływają na jasne podejmowanie decyzji. Obserwując społeczeństwo zauważyłam, że zwykle zaczyna się to dość niewinnie np. piwko codziennie, albo blancik zapalony sporadycznie. Jednak na dobre zakończenie ma szansę tyle samo osób co i na złe.

Dlaczego my ludzie, nie zauważamy, że już kroczymy na granicy, gdzie ciemność pochłania nas, nasze życie i nasze rodziny. Iluż wspaniałych ludzi zostało zachęconych a następnie wchłoniętych w przepaść ciemnej doliny bez wyjścia. Byli to ludzie światła, nosiciele pięknej świetlistej energii, która stała się łakomym kąskiem dla mrocznego królestwa. Zniewolone świetliste dusze, którym odcięto skrzydła a wraz z nimi radość z życia.

Kiedy zastanawiam się nad istnieniem nieba i piekła, przychodzi mi myśl, że to wszystko jest tu na ziemi. Możesz żyć w ciemności i korzystać z tych upominków, które szatan ci podsyła, jednak musisz znać konsekwencje jakie za tym stoją. Możesz również stworzyć sobie niebo na ziemi i czerpać radość z oddychania, bicia serca, wiatru, deszczu i ….. Idąc dziś leśną ścieżką o poranku, kiedy cisza i pierwsze promienie słońca są głównymi towarzyszami spacerów. Pochyliłam się, wzięłam do ręki kawałek suchego patyka i napisałam ” Kochać to być”. Dlaczego to napisałam? Nie wiem, ale nasuwa się refleksja, że BYĆ to znaczy ŻYĆ a ŻYĆ to znaczy móc KOCHAĆ. Bądźcie i kochajcie idąc jasną stroną życia, wolni od wszystkiego co uzależnia. Będąc wolnym podejmuj decyzje w świadomy sposób.

Kocham was wszystkich i każdego z osobna. Każdy z nas jest wyjątkowy i wszyscy jesteśmy jednakowo potrzebni. Idźmy więc i wspierajmy się wzajemnie.

Mam do ciebie ogromną prośbę. Jeśli czytasz moje artykuły, bądź korzystałeś ze spotkań ze mną w jakiejkolwiek formie i czujesz, że udało mi się rozświetlić twoją osobistą drogę. Napisz parę słów do mnie, niech wiem, że to co robię jest potrzebne .

Podziel się artykułem !

Podobne artykuły

“Ludzie bez granic”

Kolejne przemyślenia zapraszają bezsenne noce. Głowa ponownie próbuje zrozumieć co się wydarzyło. Znów rzeczywistość zmieniła się wokół mnie. Kolejne otwarte […]

Czytaj dalej

“Smak wpomienia “

Nadmiar dodatkowych obowiązków: zakupy, sprzątanie i dopieszczanie domu w każdym szczególe. Zmęczona i już w napięciu emocjonalnym spowodowanym nadmiarem bodźców, […]

Czytaj dalej

“Dziecięca rozgrywka”

Wszechświat jest skonstruowany, niczym gra planszowa, służąca do ciągłego rozgrywania strategicznej akcji. Wszyscy grają: rodzice, dzieci, małżonkowie, pracownicy firm, sąsiedzi, […]

Czytaj dalej

Poznaj nas bliżej

Zobacz cały blog

0
Przewijanie do góry