loader image

Najlepsza Wersja Siebie

“Dziecięca rozgrywka”

Wszechświat jest skonstruowany, niczym gra planszowa, służąca do ciągłego rozgrywania strategicznej akcji. Wszyscy grają: rodzice, dzieci, małżonkowie, pracownicy firm, sąsiedzi, koledzy itp. Grają dopóki nie znudzi im się takie życie, albo dopóki nie zaczną sami świadomie wychodzić z każdej roli.

Przyjmujemy ciągle jakieś role ( opiekun, ratownik, nauczyciel ofiara, kat …), obszary, stanowiska i nikt nie umie, albo nie chce odpuścić. Zranione męskie EGO lub nieposzanowana kobieca energia toczy bitwę z przeciwnikiem. Nawet jeśli ta walka nie ma sensu i tworzy bolesne rany po obu stronach.

Obserwując świat i kobiety swojego rodu, widzę spójność. Kiedy kobieta czuje się bezpieczna i spełniona, tworzy wówczas bezpieczne schronienie dla całej rodziny. Co dzieje się, kiedy puzzle do tej pory ułożone idealnie, nagle zaczynają się rozsuwać a ich końcówki, które trzymały, puszczają swoje więzy.

Dlaczego mężczyźni zamiast wspierać, opiekować się i umożliwiać bezpieczną drogę, niszczą to co mają najcenniejszego. Nie próbują zrozumieć potrzeb kobiety. Gubią się w ciemności, zamiast patrząc w oczy wybranki i szukać światła w ciemności.

Kobiety zaś zagubione, szukające siebie od maleńkości, odrzucają miłość mężczyzny tworząc niewidzialną barierę.

Pytam więc, w którym momencie życia zgubiliśmy siebie a jednocześnie wystudziliśmy miłość w nas. Czy skupić się na szukaniu winnego? A może rozwiązywać trudności, wspólnie niosąc ten balast, powoli go zmniejszając?

Niczym dzieci, obrażamy się na siebie i pozostajemy w oczekiwaniu, że partner lub partnerka domyśli się co i dlaczego tak się czujemy w obecności bliskiej osoby. Dziecko w nas domaga się uznania a my nie rozumiejąc działania praw wszechświata, stajemy do walki.

Jeśli masz dzieci, to wiesz, że z dzieckiem się nie walczy. Płacz, krzyk, rzucanie zabawkami jest niczym innym jak próba zwrócenia na siebie uwagi. Zachowanie spokoju, stworzenie mu bezpiecznej przestrzeni, jest jedyną drogą do uspokojenia maleństwa. Cóż więc stoi na przeszkodzie, żeby zachować spokój w stosunku do siebie i swojego wewnętrznego dziecka.

Ten przypadek jest zupełnie inny. Atakujemy, oceniamy, wymagamy od siebie zbyt dużo. Nie szanujemy siebie i nie doceniamy. To powoduje zmęczenie i frustrację, której ciężar nieświadomie przerzucamy na najbliższe otoczenie w momencie, kiedy jest on zbyt duży i bolesny.

Pytam więc, po co walczyć, skoro ta bitwa nie przyniesie sukcesu? Może lepiej poznać, zaakceptować dziecko w sobie a następnie pozwolić mu dorosnąć pod najbardziej opiekuńczymi skrzydłami jakimi możemy otulić maleństwo w nas, stwarzając mu bezpieczną przestrzeń do rozwoju. Stańmy się dla siebie, niczym perfekcyjni rodzice, nawet jeśli takich nam zabrakło.

Zadanie dla was:

Popatrzcie na siebie i na otaczających ludzi jak na dzieci. Zobaczcie, że każde z nich niesie swoją własną osobistą historię. Nie oceniaj, nie osądzaj ani siebie ani nikogo, uszanuj. Daj dokładnie to czego tobie potrzeba. Do dzieła piękne dusze. Idziemy dalej ze zrozumieniem i wewnętrzną dojrzałością.

Podziel się artykułem !

Podobne artykuły

“Ludzie bez granic”

Kolejne przemyślenia zapraszają bezsenne noce. Głowa ponownie próbuje zrozumieć co się wydarzyło. Znów rzeczywistość zmieniła się wokół mnie. Kolejne otwarte […]

Czytaj dalej

“Smak wpomienia “

Nadmiar dodatkowych obowiązków: zakupy, sprzątanie i dopieszczanie domu w każdym szczególe. Zmęczona i już w napięciu emocjonalnym spowodowanym nadmiarem bodźców, […]

Czytaj dalej

“Dziecięca rozgrywka”

Wszechświat jest skonstruowany, niczym gra planszowa, służąca do ciągłego rozgrywania strategicznej akcji. Wszyscy grają: rodzice, dzieci, małżonkowie, pracownicy firm, sąsiedzi, […]

Czytaj dalej

Poznaj nas bliżej

Zobacz cały blog

0
Przewijanie do góry