Przychodzi w życiu kobiety a może i mężczyzny ( jestem kobietą więc wypowiem się jako kobieta) taki dzień, gdzie zaczynasz czuć swoją moc. Czujesz, że światło, które nosisz w sobie jest tak duże, że nie możesz już go dłużej ukrywać. To jest właśnie moment, który zweryfikuje całe twoje życie, znajomych, przyjaciół, rodzinę i wszystkich tych z którymi twoje ścieżki przecinają się na linii życia. Nie dasz już rady żyć w kłamstwie, robić coś czego nie lubisz lub jest niezgodne z twoim powołaniem i osiągnięciem wyznaczonego celu. Mówisz prawdę, nawet wtedy, gdy jest ona niewygodna, nawet jeśli wypowiedzenie jej niesie za sobą konsekwencje. Masz już na to wy….. Jesteś w takim wieku, że wiesz czego od życia chcesz a już na pewno wiesz czego nie chcesz.
Nie oceniasz siebie, ludzi ani wydarzeń, które się pojawiają w życiu. Przestajesz obwiniać i brać poczucie winy na siebie. Szanujesz wybory i postępowanie ludzi wokół siebie. Zauważasz ich historie, zranienia i programy jakie noszą w sobie. Ja czasami chciałabym pomóc nieproszona i niestety powoduje to, że największa artyleria frustracji i gniewu wylewa się na mnie powodując mój wewnętrzny ból i obniżenie mojego samopoczucia. Bardzo szybko potrafię sobie z tym radzić, wyrzucić to z siebie z siłą wodospadu. Już nie noszę, już nie pozwalam się obciążać. z wdzięcznością przyjmuje kolejne lekcje, które prowadzą mnie niczym drogowskazy do jeszcze większego zrozumienia otaczającego nas świata.
Komunikuję się z ludźmi na poziomie ja czuję…, według mnie…, taka jest moja teoria…. Nie narzucam nikomu swojej teorii ani opinii. Nie interesuje mnie życie innych ludzi. Staram się skupić na tworzeniu i kreowaniu własnej rzeczywistości. To ja wiem, jakie zbiory pragnę zebrać za kilka miesięcy i dlatego nie rozpraszam się, nie poszukuję już więcej a staram się zapanować nad tym co mam w sobie i wykorzystać tą wiedzę i doświadczenia do stworzenia czegoś wyjątkowego, co poda ludziom rękę w momencie, kiedy będą tego potrzebować. Kiedy wciągająca otchłań będzie nieubłagalnie ciągnąć w dół to tam będzie uchwyt, który pozwoli przetrwać największą burzę.
Rozwój osobisty i duchowy proponuje różne etapy. Niestety nie wygląda to tak, że nagle urosną ci skrzydełka i odlecisz do świata, który jest wolny od śmieci, brudu, hałasu, trudnych doświadczeń i ciężkich emocji. Często zrozumienie przychodzi w potwornym bólu, który nazywam bólem egzystencjonalnym. Kiedy jest inicjacja to czujesz jak coś w tobie umiera a następnie odradza się w nowej odsłonie. Pozwala to na odnalezienie siebie w całym tym świecie i nic nie znika, to ty uczysz się reagować na wszystko w zupełnie inny sposób, który daje ci wolność i wyrywa z całego tego Matrixa.
Mimo, że się obawiasz, że lęk spowalnia twoje działania, strach paraliżuje ciało a niemoc ogarnia każdą żywą komórkę twojego DNA. Działaj, idź, nie zatrzymuj się, jesteś coraz bliżej, za chwilę wszystko będzie wyglądać inaczej. Światło wypełni twoje serce a umysł przestanie narzucać ci to co masz zrobić. Bądź i świeć.
Jeśli czujesz, że moja energia ci odpowiada, nie zwlekaj. Mogę pomóc ci na twojej drodze, odblokować zastoje. Umów się ze mną na sesję rozwojową i rusz dalej do przodu. 😉





