Granatowe niebo, słońce przebijające się przez kłębowisko chmur, szum liści poruszanych letnim wiatrem, zapach dojrzałego zboża i ten nieustający śpiew skowronków, które wirują nad głową.
Przychodzą myśli a za nimi pytania. Jak to działa? Taki maleńki a ma tak ogromną moc w płucach. Śpiewa niezmęczony i zawsze najradośniej jak potrafi.
Zadaję pytania w głowie a odpowiedzi przychodzą tak jakbym z kimś rozmawiała, jakby ktoś wiedział i pomagał mi rozwiązywać te moje zagadki. Ktoś kto się o mnie troszczy nieustannie i z ogromną cierpliwością podąża nawet za najgłupszymi myślami. W tych dźwiękach natury odnajduję spokój, odnajduję siebie i tylko siebie. Taką prawdziwą i czystą, nie zabrudzoną czyimiś myślami, słowami, oceną czy osądem.
-Czy idziesz ze mną? – pytam nieśmiało.
– Jak zawsze. – przychodzi odpowiedź
– I nigdy mnie nie opuściłaś, nawet w tych najtrudniejszych momentach?
– No co ty, jakbym mogła cię zostawić? …
Takie dialogi prowadzę, dowiadując się wspaniałych rzeczy, dzięki temu wiem, że nigdy nie byłam sama a skrzydła anioła zawsze ochraniały mnie wtedy, kiedy była taka potrzeba.
Mój skrzydlaty anioł jest zawsze i wszędzie, troszczy się nieustannie i jedyne czego pragnie to mojej wielkiej miłości. Cieszy się, kiedy ja się cieszę, płacze, kiedy ja płaczę, raduje się, kiedy chłonę świat wszystkimi zmysłami. Wtedy słyszę najgłośniej i najwyraźniej a podpowiedzi są najbardziej czytelne. Mam wrażenie, że nie muszę już niczego planować i wymyślać, on sam stawia na mojej drodze odpowiednich ludzi i prowadzi mnie w miejsca najciekawsze i takie, które dostarczą mi mnóstwa radości.
Dziś jak Dawid mogę powiedzieć :
Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, przywraca mi życie.
Prowadzi mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoje imię.
Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną…





